Co do czego, tato? - logo

Siła skojarzeń, czyli Co do czego, tato?

Dzień Dziecka zbliża się wielkimi krokami, więc dzisiaj wracam z propozycją dla tych najmłodszych. Co do czego, tato? wydawnictwa Alexander to edukacyjna gra dla dzieci w wieku przedszkolnym, w której liczy się spostrzegawczość oraz umiejętność skojarzeń. Jest to jedna z wielu gier z cyklu Sowa Mądra Głowa poleca i pierwsza (ale nie ostatnia!), którą chciałabym Wam przedstawić. Zapraszam na recenzję.

Co do czego, tato? - pudełko
Co do czego, tato? – pudełko

Co znajdziemy w pudełku?

W niewielkim pudełku z grą znajdziemy:

  • 108 kart,
  • 4 pionki,
  • Sześciościenną kostkę,
  • Klepsydrę,
  • Planszę,
  • Instrukcję.
Co do czego, tato? - zawartość pudełka
Zawartość pudełka

Całość schowana jest w lakierowanym, ładnym pudełeczku z plastikową wypraską, w której posegregujecie poszczególne elementy gry. Jeśli chodzi o karty, to są dosyć cienkie jak na grę z małymi dziećmi, ale za cenę ok. 15 zł, to naprawdę nie ma co narzekać. Kart i tak nie trzyma się w ręce tylko gdzieś w swoich zasobach na stole, więc raczej maluchy ich nie powyginają. Mogą jedynie ulec zniszczeniu w trakcie szybkiego ich zabierania sprzed nosa innego gracza ;-).

Co do czego, tato? - karty
Przykładowe karty

Klepsydra jest dość delikatna – mieliśmy taką w Mistrzu Słowa, ale niestety szybko uległa zniszczeniu. Choć mogło to być zasługą ciągłego noszenia gry w dołączonym materiałowym woreczku. Jeśli więc elementy Co do czego, tato? będą trzymane i przenoszone w pudełku, to powinny Wam posłużyć na wiele rozgrywek.

Co do czego, tato - klepsydra
Klepsydra do mierzenia czasu

Pionki i kostka wykonane są raczej w stylu klasycznym – pierwsze skojarzenie to Chińczyk. Kolorowa plansza wykonana jest z polakierowanego kartonu, który jest dosyć trwały. Składa się z 36 pól (6×6) z ładnymi grafikami, które odnajdziemy także na kartach. Instrukcja krótko i na temat przedstawia 2 warianty gry. Także szybko przez nią przebrniecie i będziecie gotowi do gry.

Co do czego, tato? - kolorowa plansza, klasyczne pionki i kostka
Kolorowa plansza, klasyczne pionki i kostka (nasza jest wyjęta z innej gry)

Co do czego, tato? – rozgrywka.

Zanim przejdę do opisu rozgrywki, to chciałabym jeszcze na chwilę wrócić do samych kart. 108 kart zostało podzielonych na 36 różnych kategorii. Każda kategoria natomiast składa się z 3 kart powiązanych ze sobą tematycznie, np. jedną kategorię będą stanowiły: wózek, niemowlak i smoczek. W co do czego, tato? zadaniem graczy będzie odnalezienie właśnie takich powiązań. Poniżej przedstawiam Wam przykład powiązania ze sobą niektórych obrazków.

Co do czego, tato? - Przykładowe powiązanie kart
Przykładowe powiązanie kart

W razie wątpliwości bądź sporów, czy dane obrazki są ze sobą powiązane tematycznie czy też nie – wystarczy obrócić karty na drugą, błękitną stronę, na której podane są odpowiednie liczby. Jeśli wszystkie numery się ze sobą zgadzają, oznacza to, że prawidłowo dobraliśmy karty.

Co do czego, tato? - powiązane karty awers i rewers
Powiązane karty: awers i rewers.

Co do czego, tato? ma 2 wersje gry. Niezależnie od wariantu przygotowanie do rozgrywki zawsze będzie wyglądało tak samo: kładziemy na środku planszę, tasujemy karty i układamy je obrazkami do góry tak, aby były dobrze widoczne dla wszystkich graczy, na polu ze strzałką (pole ze statkiem) kładziemy swoje pionki, bierzemy kostkę i w zasadzie to tyle. 108 kart to naprawdę dużo, także będziecie potrzebować sporej przestrzeni. Zabawa może się wiec przenieść na podłogę.

Co do czego, tato? - przygotowanie do gry
Co do czego, tato? – przygotowanie do gry

Grę rozpoczyna najmłodszy gracz, który rzuca kostką i przesuwa swój pionek o tyle pól, ile oczek wypadło. Pionkiem można poruszać we wszystkich kierunkach poza skosem. W pierwszym wariancie gry, gdy aktywny gracz ustawi swój pionek na ostatecznym polu, to wszyscy uczestnicy biorą udział w poszukiwaniu 3 obrazków: pierwszego, który jest tak naprawdę powtórzeniem tego, co na planszy oraz dwóch innych, powiązanych ze sobą tematycznie. Gracz, który odnajdzie kartę/y, zabiera je i kładzie gdzieś obok siebie. Jeśli okaże się, że obrazki źle zostały dobrane, to niewłaściwą kartę odkłada się z powrotem wokół planszy i miesza z tam leżącymi ilustracjami. Po odnalezieniu wszystkich 3 kart tura przechodzi na kolejnego gracza. W miarę upływu czasu obrazków wokół planszy będzie ubywać, będą się więc zdarzały sytuacje, że nasz pionek stanie na polu, do którego nie ma już kart. Wówczas nic się nie dzieje, tura przechodzi na kolejnego gracza. Grę kontynuuje się do momentu odnalezienia wszystkich obrazków. Każdy z graczy podlicza zdobyte karty i wyłaniany jest zwycięzca.

W drugim wariancie gry będziemy potrzebować klepsydry. Gracz aktywny rzuca kostką i przesuwa swój pionek w wybranym kierunku. Tym razem jednak tylko gracz aktywny będzie poszukiwał 3 obrazków powiązanych ze sobą. Jak się pewnie domyślacie, czas poszukiwań będzie ograniczony właśnie przez klepsydrę kontrolowaną przez gracza siedzącego po lewej stronie. Gdy czas się skończy, tura przechodzi na kolejnego gracza. Gra toczy się do momentu aż ze stołu znikną wszystkie obrazki. Następuje podliczenie kart i okrzyknięcie zwycięzcy z największą liczbą zdobyczy.

Rozgrywka w Co do czego, tato?
Rozgrywka w Co do czego, tato?

Oczywiście zasady można samemu modyfikować, można np. ograniczyć liczbę obrazków lub zmienić warunki zwycięstwa ustalając na początku gry, że zwycięży osoba która zdobędzie jako pierwsza np. 10 obrazków. Można wzbogacić grę wymyślając krótkie historyjki na temat połączonych obrazków, a grając z najmłodszymi można wyciągnąć tylko karty, które widoczne są na planszy. Możliwości jest sporo. Moja siostrzenica nie przepada za wariantem z klepsydrą, gdyż jak to powiedziała „Stresuję się”, zdecydowanie woli wyścigi w poszukiwaniu kart, także ten wariant z większą interakcją.

Podsumowanie.

Co do czego, tato? to gra edukacyjna dla 2-4 graczy od wydawnictwa Alexander. Skierowana jest do dzieci w wieku przedszkolnym lub nawet wczesnoprzedszkolnym. Choć tytuł gry sugeruje inaczej, w Co do czego, tato? spokojnie może grać cała rodzina :-). Wykonanie gry jest dobre. Mamy dużo kart z ładnymi grafikami (które mogłyby być nieco grubsze, ale tak jak pisałam za ok.15 zł nie można oczekiwać więcej), mamy również niewielką kolorową planszę z kartonu, klepsydrę do odmierzania czasu, a całość zamkniętą w niewielkim pudełeczku. Zasady gry są banalne, a samo przygotowanie do rozgrywki niezwykle szybkie. Co do czego, tato? rozwija u dzieci spostrzegawczość, umiejętność logicznego myślenia oraz zdolność skojarzeń. Jeśli dodatkowo wzbogacimy grę o np. opowiadanie krótkich historyjek związanych z połączonymi obrazkami, to dodatkowo rozwiniemy u swojego dziecka wyobraźnię. Za przystępną cenę otrzymujecie produkt, który dostarczy dzieciakom sporo frajdy. Nie jest to jednak pozycja, która wciąga do takiego stopnia, że chce się rozgrywać „partia po partii”. Przynajmniej u moich siostrzeńców. Podsumowując, Co do czego, tato? to dobry produkt, który polecam ze względu na walor edukacyjny.

Plusy.

+ Walor edukacyjny – gra rozwija umiejętność skojarzeń, spostrzegawczość, refleks, umiejętność logicznego myślenia.

+ Ładne grafiki.

+ Banalne zasady.

+ Niska cena.

+ Dwa warianty rozgrywki.

Minusy.

– Karty mogłyby być nieco grubsze.

– Rozłożona gra zajmuje dużo miejsca.

– Na rewersach kart nie można rozróżnić 6 od 9.

– Gra raczej typu „raz na jakiś czas”.

Co do czego, tato? – instrukcja do gry.

Leave a Reply